środa, 8 stycznia 2020

Jeden.

- Jesteś taka sama jak twój biologiczny ojciec! 
Usłyszałam uniesiony głos mojej matki, jednak nie jej ton zwrócił moją uwagę, ale to co od niej usłyszałam. Od czterech lat miałam świadomość, że rodzice, których uważałam, za swoich biologicznych rodziców, nimi nie są. Rodzice zawsze wmawiali mi, że nie wiedzą kim są moi biologiczni rodzice. Ja też w zasadzie nie dopytywałam, skoro ich nie znali, to chyba nie było sensu drążyć tematu, ale dziś moja matka powiedziała o dwa słowa za dużo, a dokładniej" biologiczny ojciec ". Powtarzała mi, że go nie zna, że nie zna mojej matki, a teraz w złości mówi, że jestem taka jak on.
- Przez cztery lata żyję ze świadomością, że nie jestem waszą córką, nie pytałam o swoich biologicznych rodziców, bo mówiliście z tatą, że ich nie znacie, a teraz okazuje się, że prawda jest zupełnie inna. Znasz ich? Powiedz mi coś więcej. 
Mimo, że sytuacja złości mnie niemiłosiernie, staram się opanować emocje, które są we mnie. Matka zaraz machnęła ręką i chciała odejść bez żadnego słowa, jednak stanęłam jej na drodze. 
- Powiedz. 
- Nie znam ich, tak mi się po prostu powiedziało. Kochanie, daj spokój. 
Powiedziała a następnie pospiesznie mnie ominęła i wyszła. Moja matka właśnie zbierała się do pracy, ojciec już w niej jest, więc miałam trochę czasu na to, aby przejrzeć dom i przeszukać tę półkę z dokumentami. Zaczęłam przeglądać różnokolorowe teczki. W jednej są rachunki, w innej pewnie jakieś moje papiery, ale od razu chwyciłam do ręki tę teczkę, która leżała na samym dole, z dużym napisem " YURI BOYKA " . Otworzyłam teczkę bez większego zastanowienia i zaczęłam studiować każdą kartkę, która się w niej znajdowała. Na końcu znalazłam papiery, gdzie to Yuri zrzeka się praw co do mnie. Czyli to jednak mój ojciec. Chcę go znaleźć, zapytać dlaczego to zrobił. W sumie tylko to mnie interesuje, całą resztą staram się zbyt nie przejmować. Schowałam z powrotem teczkę do półki. Od razu zasiadłam przed komputerem, to tam zaczęłam szukać swojego ojca. Na żadnym portalu nie można było się na niego natknąć. Ma czterdzieści dwa lata, więc sądziłam, że to tam będę mogła chociaż na niego wpaść. Przeszukując tak internet, natknęłam się na posta odnośnie więzienia w Rosji, gdzie rzekomo przesiaduje mój ojciec. Czytałam post chyba kilkanaście razy, próbując chociaż coś zrozumieć z tego wszystkiego. Po tym wszystkim chwyciłam telefon w dłoń, wybrałam numer do tego więzienia o którym czytałam i czekałam cierpliwie na to, aż ktoś odezwie się po drugiej stronie. Gdy ktoś się w końcu odezwał, chciałam się rozłączyć, ale musiałam to zrobić. Potem z pewnością będę żałować, że nie spróbowałam. 
- Dzień dobry. Chciałam zapytać o jednego waszego więźnia. 
- O kogo chodzi? - usłyszałam męski głos po drugiej stronie. 
- Yuri Boyka. - odparłam krótko ściskając mocno dłonie w pięści. 
- Nasz mistrz. - po tych słowach już kompletnie nie wiedziałam co robić. Mistrz? Jaki mistrz i w czym? 
- Mogłabym się z nim zobaczyć?
- A kim pani jest? 
- Prawdopodobnie jego córką. 
Musiałam to powiedzieć. Inaczej pewnie jakoś próbował by mnie spławić, gdybym nie powiedziała niczego konkretnego. Mam nadzieję, że chociaż na chwilę pozwolą mi się z nim zobaczyć. 
- Dobrze. Niech pani się zjawi. Jutro o jedenastej? 
- Dobrze. Będę. Dziękuję. 
Powiedziałam i szybko się rozłączyłam. To jest niemożliwe. Nie sądziłam, że w ogóle przez przeglądanie internetu wpadnę na to gdzie przebywa mój ojciec. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz